BoskiePiersi.pl

implanty, opinie, kliniki

Jak radziłyście sobie z dziećmi po zabiegu?

Jak radziłyście sobie z dziećmi po zabiegu?

Opinie z grupy na Facebooku:

Jestem teraz w drugim tygodniu po zabiegu, mam córkę 4 latka i 8 lat - wcześniej pomroziłam dużo dań, jadę też na gotowcach. Starsza córka ma ferie, młodszej również nie puszczam przez ten czas do przedszkola żeby nie musieć kierować. No i niestety - głównie oglądamy bajki i nic nie robimy ;) myślę, że jeśli się przygotujesz wcześniej taktycznie to dasz radę – ważne, żeby sobie pewne rzeczy odpuścić.

Ja musiałam wrócić do żywych po 4 dniach od operacji bo zostawałam sama z 2.5 latkiem od 7 rano do 17 po południu bo akurat zamknęli żłobki. Łatwo nie było, przeżyliśmy o kanapkach i mleku z płatkami. Po 2 tygodniach było już super, dużo mniej wszystko bolało, prowadziłam normalne życie tylko wolniej i mniej ciężarów. Na pewno polecam tabletki pomagające w zasypianiu i must have po operacji to poduszka wąż do karmienia dziecka lub taki dla kobiety w ciąży.

Ja mam synka 3 letniego, było bardzo ciężko kiedy po 2 tygodniach mąż musiał wrócić do pracy. Najlepiej załatwić sobie pomoc chociażby od strony mamy. Będzie ciężko cokolwiek wziąć w ręce na początku, a co dopiero przygotować dzieciom posiłki.

Mój maż był w domu 1.5 tygodnia po ale ja i tak wszystko robiłam sama. Może 3 dni leżałam, a później już wszystko po 2 tygodniach już musiałam mojego 4 latka znosić z 3 piętra.

Ja mam trójkę :) 9 latka, 4,5 latka i 2,5 latka. Lekko nie było ale też nie najgorzej. Wiadomo, najtrudniej z najmłodszym. Jest bardzo aktywny i lubi na rączki. Mąż był w domu przez 10 dni. Idealnie. Przy młodszym dziecku może lepiej gdyby był ze 2 tygodni. Czułam się dobrze po ok 5 dniach, ale o podnoszeniu nie ma mowy. Czasem się zapomnę ale generalnie przytulam na siedząco, nie podnoszę.

Miałam 3 dni pomoc do syna 2.5 letniego szakala. Dałam radę.

Mam dwójkę. Mój mąż wstawał do młodszej codziennie przez 6 tyg. Nie dźwigałam aż tak ale ogólnie robiłam wszystko! Jak masz wsparcie to jak najbardziej tak! A jak nie masz to i tak dasz radę! Bo kto jak nie my kobiety!

2 latka i 7 lat . Starszy mi nawet pomagał prze tydzień. Młodsza wiadomo potrzebuje dużo uwagi. Jestem 3 tygodnie po i nadal jestem u mamy, jest siostra też. Wiadomo jak bym musiała to pewnie dała bym radę jak każda z nas, ale jak masz możliwość to ją wykorzystaj. Zalecenie lekarza było 4 tygodnie nie podnosić rak do wysokości ramion. Powiedział „że za kilka dni pani poczuje się lepiej i tego się obawiam, że za dużo pani zacznie robić”. Nadal nie biorę małej na ręce, przytulamy na siedząco. Usypiamy na siedząco. Pobolewa mnie prawa pierś tym bardziej się boję. Wszystko robię na poziomie - przed sobą. Każdy regeneruje się inaczej ale to nie jest najważniejsze. Ważne, żeby unikać ciężarów i nie podnosić tych rak, a przy dzieciach (małych) nie jest łatwo. Ale jak to mówią cycki uczą cierpliwości.

Po 3 dniach z 2.5 latkiem. Bije się w pierś bo unikam ale pierwsze dwa dni wleciały głównie bajki, niestety. Potem już było łatwiej podać kartki, kredki, farbki czy inne plastyczne. Do tego 2 czy 3 nowe zabawki w ulubionej tematyce i dziecko ma zajęcie na dłuższą chwilę. Mały taborecik pomagał mi sięgać po rzeczy które były nie tyle wysoko co po prostu nie chciałam unosić rąk jak zalecił lekarz. Mój syn jest samodzielny wiec odchodziło mi przebieranie, sadzanie czy inne rzeczy siłowe które potrafi zrobić sam. Jakoś daliśmy radę aaaaa no i jedzenie z dostawą do domu też bardzo pomogło. Wytłumaczyłam od razu synowi, że mamę bolą piersi i nie może na mnie wchodzić, a przytulać się może do brzuszka, myślę że to ważne żeby dziecko to wiedziało.

Ja mam w domu dwie córeczki 5 i 2 lata :) Po około tygodniu mogłam się nimi zająć na spokojnie, wiadomo dalej sporo leżenia i odpoczywania w pierwszym tygodniu. Bardzo pomógł mąż. Sprzątał, gotował. Strasznie szybko się męczyłam. Ja jak już to przynosiłam dziewczynką jakieś słodkości czy zabawki.

Ja byłam po 3 dniach sama z roczną, tylko jej nie podnosiłam. Teściowa piętro niżej. Ból niestety towarzyszyłem przez 2 tygodnie.

Ja jestem tydzień po operacji. Sama sobie daje rade :) Mam do tego jeszcze dwójkę dzieci (10 miesięcy i 2,5 roku). Mąż dużo pracuje wiec sporo czasu jestem sama z nimi i daje rade. Jedyna rzecz, której się nie podejmuje to kąpiel dzieci. Z resztą raczej nie mam problemu :)

Mam 6 latkę, pomagała ze wszystkim i jeszcze radochę miała ?

Ja mam 2.5 letniego syna i córkę 10 miesięcy. Operacje robiłam miesiąc temu. Pierwszy tydzień był kiepski ale potem coraz lepiej. Ubierałam sukienki przez nogi, z myciem głowy było mi trudniej ale po tygodniu myłam już sama. Ja miałam powiększenie z liftem (kotwica) wiec to na pewno się dłużej dochodzi do siebie niż po samym powiększeniu. Bo minął miesiąc a mnie jeszcze boli.

Jestem miesiąc po operacji. Trzy dni były najgorsze. Ciężko było samemu wstać ale na czwarty dzień już dałam radę, głowę też umyłam sama... Moim zdaniem ten pierwszy tydzień jest wyjęty z życia ? Teraz już jest lepiej tyle, że lewa pierś mnie coś pobolewa... mam synka 4 latka wiec dużo rzeczy zrobi sam. Nie miałam problemu. Jeszcze sam mi dużo pomagał hehe.

Dwa dni po operacji (czyli dzień po wyjściu z kliniki) zajmowałam się już dzieckiem i domem sama. Koło siebie również wszystko robiłam ? 7-latek to już rezolutny chłopiec wiec myślę, że dasz sobie radę. W sumie wszystko zależy od Ciebie i Twojego organizmu ;) Przed operacją słyszałam, że dwa tygodnie będę miała wyjęte z życia i najchętniej bym przespała ten czas. A wyszło tak, że dzień po operacji ostatni raz brałam leki p-bólowe, a jedyne ograniczenia to były te związane z dźwiganiem ;)