BoskiePiersi.pl

implanty, opinie, kliniki

Jak sobie radzić z negatywnym nastawieniem bliskich?

Negatywne nastawienie bliskich

Opinie z grupy na Facebooku:

Totalnie nie przejmuj się nimi. Rób to co uważasz. W końcu ich posłuchasz, a za kilka lat będziesz żałować, że tego nie zrobiłaś. A to ty masz być szczęśliwa nie oni. Myśl o sobie.

Nikt za Ciebie życia nie przeżyje, a z kompleksami trzeba walczyć.

Ja powiedziałam tacie "tato, jak Ty byś miał jakiś defekt, którego się wstydzisz to co byś zrobił? Wyobraź sobie, że mijasz ludzi na ulicy, którzy mają to, czego Ty nie masz. Skoro mam szansę naprawić swój defekt to dlaczego mam nie skorzystać i być nieszczęśliwa z tego powodu?"

Ja myślę, że osoby które nie mają tego kompleksu nigdy nas nie zrozumieją. Każda z nas podejmuje ryzyko ale mimo wszystko wiele kobiet się decyduje i nie żałuje. Najlepiej nie mówić wszystkim dookoła o swoich planach bo zawsze znajdą się doradcy którzy patrzą zupełnie inaczej niż my. A to jest tylko nasza decyzja a nie innych.

Moja mama była bardzo przeciwna do dnia operacji, kiedy zobaczyła, że jednak żyję i mam się dobrze ?? to wszystko ich strach… po operacji zapomną.

To zrozumiałe, że się martwią o Ciebie, ale bądź silna, na pewno wszystko pójdzie pomyślnie.

Jeśli chodzi o reakcję rodziny to najlepiej nikomu nie mówić tylko z wyprzedzeniem załatwić sobie pomoc przy dzieciach itd. po zabiegu i nikogo nie pytać o zdanie. Ja powiedziałam tylko mamie i siostrze i będę się starała utrzymać to jak długo się da w tajemnicy. Ostatecznie to moje ciało :-)

Miałam to samo, ale bardziej z zazdrości mamy, że ona tego nie robiła i ja też nie muszę. Moja mama w dzień operacji, dzwoniła do mnie żebym zrezygnowała. Zamiast mnie wesprzeć - zdołowała, płakałam bardzo dlatego, że było mi przykro, nie dlatego że się wahałam. Również mam synka i męża, oczywiście rzeczą naturalna jest, że się boisz, ja również gdzieś tam miałam mały stres... ale nie dopuszczałam tych myśli. Maż mnie wspierał pojechał ze mną, teściowa została z małym. Wróciłam 2 dni po z pięknymi piersiami. Masz prawo do własnych decyzji. 3mam kciuki.

Mój tata przez 3 miesiące mówił żebym lepiej tego nie robiła, po co mi to przecież nie mam z przodu pleców itd. Mama ma problemy z piersiami wiec jakaś obawa była, ale prócz ojca i koleżanki (tu bardziej stawiam na zazdrość, ma kompleksy tak samo) było ok. Jestem ponad 3 miesiące po operacji. Ojciec rzucił mi wczoraj tekstem jak podniosłam ciężki karton, że szybko mam go odłożyć bo mi sylikon jeszcze pęknie :) Po operacji i przez te 3 miesiące to od niego miałam najwięcej telefonów itd. czy wszystko ok jest ??

U mnie byłoby podobnie. Zbadałam wcześniej grunt co myślą o tym i zdecydowałam, że nikomu nie mówię. Nie potrzebuję dodatkowego stresu, a rozumiem, że niektórzy inaczej nie potrafią okazać "wsparcia". Mamie dałam znać na drugi dzień i to była bardzo dobra decyzja. Jak wiedziała, że wszystko jest ok to inaczej to przyjęła. Teraz mówi, że super wyglądam ?
Jeśli wiesz, że oni nie zmienią nastawienia to może powiedz, że przemyślisz operację i daj znać po. Ja wszystkie "ważne sprawy" wolę sama ze sobą przeżywać, bo wiem jak inni mnie rozpraszają.

Syty nie zrozumie głodnego :) Idź się najedz i nie pytaj sytego.